Coś z niczego – czyli jak zrobiłam swoją pierwszą zbroję! :)

Witam Was serdecznie na moim blogu, który muszę przyznać, poważnie zaniedbałam. Niestety jestem takim typem, co w social-mediach się nie odnajduje, także prowadzenie fan-page’a a tym bardziej pisanie bloga przychodzi mi ciężko. Jednak, z nadzieją, że kogoś z Was zainteresuje moja ‚działalność’, postaram się być bardziej aktywna. 🙂
Jednak do rzeczy. Dlaczego w temacie posta napisałam „coś z niczego”? Ano dlatego, że kiedy dwa lata temu postanowiłam zrobić cosplay Arthasa z World of Warcraft (BIG LOVE dla designu), nie było jeszcze tak szerokiej społeczności cosplayowej i ciężej było o porady dotyczące wykonania zbroi. Jako, że angielski szedł mi wtedy tak sobie, byłam ograniczona tylko do Polski, co tym bardziej utrudniało zdobywanie informacji.Arthas
W tym miejscu muszę gorąco podziękować naszej kochanej Shappi Workshop, moim zdaniem najlepszej polskiej cosplayerki, która bardzo mi pomogła i odpowiedziała na wszystkie pytania. A miałam ich dużo! 😀

 

W każdym razie, po zebraniu informacji ruszyłam do sklepów plastycznych z zamiarem kupna pianki EVA, którą każdy (kto wie cokolwiek o cosplayu) dobrze zna. Niestety Panie ekspedientki nie bardzo wiedziały o co mi chodzi i dały mi (a ja wzięłam) piankowe płyty, oklejone papierem. Po dwóch latach wiem, że ni cholery nie przypominało to pianki EVA. Ale wzięłam. I cosplay zrobiłam. Więc jak się chce to się da! 😀
Właściwie wszystko robiłam ‚na oko’ i na wyczucie. Nawet nie wiedziałam, że jeśli chcę wystartować w konkursie to muszę bardzo mocno trzymać się oryginalnego designu kostiumu. Robiłam więc wszystko jak mi się podobało. Raz walnęłam na środku czaszkę (bo fajnie będzie), raz zrobiłam róg zaokrąglony a nie kwadratowy, bo TAK. Kiedy teraz przypominam sobie mój proces tworzenia to wydaje mi się on komiczny. Niemniej, bardzo chciałam zrobić cosplay więc kombinowałam jak się dało. W tym miejscu przedstawię Wam kilka laickich rozwiązań, które jednak może w jakichś przypadkach Wam się przydadzą. 🙂

DSC00008

– Zbroja Arthasa miała zaokrąglone ‚lamówki’ na krawędziach. (Wybaczcie nomenklaturę ale nie mam pojęcia jak się to fachowo nazywa :D) Jako, że nie wiedziałam skąd wziąć zaokrąglone paski, postanowiłam wykorzystać zwykły bawełniany SZNUREK, kupiony w pasmanterii. Po pomalowaniu klejem wikolowym stał się on twardy, na dodatek miał ciekawą fakturkę, która wtedy mi się podobała. Tadam! 😀

– Ponieważ, jak wcześniej wspomniałam, pianka którą kupiłam nie była pianką EVA, toteż nie była również ani trochę termoplastyczna. Nie miałam pojęcia jak uzyskać zaokrąglony kształt naramienników, więc pomyślałam, że złożę to z kawałków, które SPIĘŁAM ZSZYWACZEM. Oczywiście to sprawiło, że powierzchnia była niejednolita więc korzystając ze wspomnień z dzieciństwa postanowiłam obkleić całość kawałkami gazet zamoczonymi w wikolu. I wszystko było w miarę równe! 😀

DSC01306

– Kolejnym wyzwaniem były odstające elementy, czaszki i ornamenty. Po rozeznaniu stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie MASA DRZEWNA. Teraz mamy Worblę Deco Art więc pewnie żadne z Was nie będzie zainteresowane masą drzewną ale dla dociekliwych opiszę jak się jej używa. 🙂
Po pierwsze jest ona lepka, nie całkiem gładka i kształtuje się ją ciężko. Jednak po wyschnięciu staje się bardzo lekka, łatwa w obróbce (wygładzanie papierem ściernym) oraz posiada lekką, ciekawą fakturę. Osobiście lubię zostawiać na moich zbrojach nieco chropowate faktury czy miejscowe przetarcia, ponieważ przy malowaniu na srebrno dają one ciekawy efekt, jakby starego metalu i prawdziwości (co uwielbiam! <3).
Masa drzewna, razem z metodą gazet maczanych w wikolu, nadały mojej zbroi sporo nierówności i pęknięć co osobiście uważam za atut, z powodów wyżej wspomnianych. 🙂

– KOLCE na zbroi zrobiłam metodą szalenie prostą, czyli zwinięciem papierowych trójkącików. 🙂 Po zawikolowaniu były względnie twarde (teraz dałabym więcej warstw kleju) i spełniały swoją funkcję znakomicie!

– Kolejnym raczej nietypowym rozwiązaniem jest to, że NAPIERŚNIKI dla moich pierwszych cosplayów, zrobiłam z faktycznych BIUSTONOSZY, kupionych za grosze w chińskim markecie. Zrobiłam to przede wszystkim dlatego, że nie wiedziałam jak uformować miseczki (z NIE-pianki EVA było to nie możliwe :D). Pokryłam owe biustonosze 5 warstwami wikolu (w przypadku Arthasa dodatkowo masą drzewną), przykleiłam klejem na gorąco dodatkowe elementy i voila! Szczerze mówiąc nadal sądzę, że to dobre rozwiązanie. 😀 Nie potrzeba wtedy dodatkowej bielizny pod spód, wszystko dobrze się trzyma, no i nie marnujemy np Worbli. 😀

2014-08-19 10.39.51

– Na koniec MALOWANIE na srebrno. Jako podkład użyłam czarnej matowej farby w sprayu (Uważam, że mat wygląda lepiej niż błysk). Potem wzięłam średniej wielkości pędzelek i zaczęłam dosłownie ‚maziać’ moją zbroję srebrną farbką. Ale ale! Jaka to farbka? Otóż od dwóch lat używam jednej, jedynej FARBY POZŁOTNICZEJ firmy RENESANS. Kupiłam dwie małe tubki- złotą i srebrną i do teraz mam dużo więcej ponad połowę! Są niesamowicie wydajne, dają fajny i KONTROLOWANY efekt (dużo bardziej mi się podoba, niż kiedy próbowałam użyć srebrnego sprayu).

DSCN5734

To jeszcze nie wszystkie dziwne sposoby, których użyłam do wykonania mojej pierwszej zbroi ale myślę, że na dziś wystarczy! 😉
Opisując Wam je chciałabym wszystkim Początkującym Cosplayerom uświadomić, że nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, jakie sklepy dookoła czy zdolności, ponieważ jeśli naprawdę CHCESZ zrobić dany cosplay i masz chociaż odrobinę wyobraźni i kreatywności, to możesz zrobić co tylko chcesz ze wszystkiego co masz pod ręką! 🙂
Życzę wszystkim POWODZENIA i do następnego razu!

ss

Buziaki! 🙂
Ai Derathar.

  • Hudson White

    A great DIY tutorial! (Even if I cheated and used Google Translate) But you’re right, it’s surprising how much you can get done on a tight budget with an inventive spirit. Great job – looking forward to seeing your new cosplay creations! 😀